Home / Kultura / Literatura / Potęga wyobraźni – rozmowa o Umbercie Eco
fot. Marcin Grzegorski
Prof. Wiesław Hładkiewicz w rozmowie z Kają Rostkowską (fot. Marcin Grzegorski)

Potęga wyobraźni – rozmowa o Umbercie Eco

Życie i twórczość Umberta Eco mogłyby być przedmiotem długiego wykładu, ale żeby zacząć dynamicznie, wymieńmy trzy książki Eco, które cenimy najbardziej. Ja bym wymieniła trzy zupełnie różne: „Wahadło Foucaulta”, „Interpretację i nadinterpretację” i „Zapiski na pudełku zapałek”.
    Na pewno „Imię Róży”, następnie najnowszą książkę pt.  „Cmentarz w Pradze”, a także „Historię piękna” oraz „Historię brzydoty”. Te dwie ostatnie to wspaniałe eseje poświęcone estetyce i rzeczywistości, która nie jest tylko piękna i nadobna jak kobieta – obok piękna zawsze sytuuje się brzydota.

Do tych dwóch ostatnich książek trochę się zraziłam przez samego Eco, który powiedział, że wydał je z pobudek komercyjnych – bo każdy chciałby mieć na półce książkę z grzbietem „Historia piękna”, a gdyby w środku była książka telefoniczna, nikt by nie zauważył.
    Jest to dość swoiste podejście Umberta Eco, nieco frywolne, ale jedno jest pewne: rozgłos tych książek jest znaczący. Odwołam się tutaj do potęgi wyobraźni – bo cóż znaczyłby naukowiec bez wyobraźni? Umberto Eco poza pisaniem prac stricte naukowych, zajmuje się także tworzeniem literatury pięknej, esejów literackich… Czy jest drugi taki naukowiec? Może jest, ale czy jest tak znany jak Umberto Eco?

Niektórzy wolą Dana Browna…
    To jest wzięty literat obarczony dwuznacznymi opiniami na swój temat. Nie jest też naukowcem. A Eco łączy pracę akademicką, naukową z pisaniem książek cieszących się ogromną popularnością. Przykładem chociażby „Baudolino”, „Cmentarz w Pradze”, cykl esejów „Wymyślanie wrogów” czy inne teksty.

Wiemy też, że Umberto Eco bardzo drobiazgowo przygotowuje się do pisania książek. Do „Baudolino” stworzył dialekt, a np. przed napisaniem „Wyspy dnia poprzedniego” pojechał na Fidżi, żeby móc prawdziwie opisać tamtejszy zachód słońca.
    Eco jest jak znakomity detektyw. Dysponuje bardzo dobrze ugruntowaną wiedzą z zakresu średniowiecza. Łatwiej jest wówczas uruchamiać wyobraźnię i napisać takie dzieło jak „Imię Róży”, a przy tym pisaniu rysować mapki, obliczać metry z jednej komnaty do drugiej, żeby wiedzieć, na ile linijek rozpisać dialog między bohaterami. Umberto Eco pracuje jak detektyw. Tropi tajemnice, intrygi… Oczywiście można zadać sobie pytanie, na ile jest to intuicyjne spojrzenie na pewne sprawy, a na ile zobiektywizowana ocena – ale Umberto Eco może sobie pozwolić na to, by kierować się zarówno faktami, jak i intuicją.

Pozwolił też sobie na to, by kiedyś na pytanie dziennikarki, jak czytać jego książki, dać odpowiedź:  od lewej do prawej.
    Był to z pewnością żart, a nie wrogie podejście. A propos, kiedy czytałem „Wymyślanie wrogów i inne eseje okolicznościowe”, zafrasowałem się mottem tej książki: „Aby trzymać narody w ryzach, trzeba wciąż wymyślać wrogów i przypisywać im cechy wzbudzające lęk i odrazę”. Trochę to znamy z Włoch okresu Mussoliniego, w polityce ta relacje przyjaciel – wróg może przybrać dramatyczne kształty, ale w relacjach interpersonalnych jest naturalna: każdy ma swoich przyjaciół i wrogów. I ta świadomość powinna nam towarzyszyć.

Panie Profesorze, czy studenci tak różnych kierunków naszej uczelni, są w stanie zafascynować się twórczością Umberta Eco?
    To ważne pytanie. Mam przed sobą zbiór erudycyjnych esejów Eco „O bibliotece”.  Autor  zabiera nas na wyprawę między regały pełne książek i mógłbym zadać pytanie: ile przyjemności studenci będą mieli z czytania takiej książki w Internecie, a ile z czytania jej papierowej wersji? Oczywiście, że więcej doznań estetycznych doświadczą przy czytaniu tych esejów na papierze… Poleciłbym wszystkim studentom właśnie eseje „O bibliotece” i wspomniane „Wymyślanie wrogów i inne eseje okolicznościowe”, a także „Szaleństwo katalogowania”. Czytajcie, studenci, czytajcie.

Podoba mi się to, że Umberto Eco nie zapomina, skąd się wzięło słowo „humanista” – z łacińskiego „humanus”, czyli ludzki… Eco jest rzeczywiście – ludzki!
    Tak, ale z drugiej strony, kiedy Eco przebywał podczas wydarzeń 68 roku w Wiedniu, Pradze i Warszawie, pisząc pod pseudonimem, tłumacz jego publikacji, Jarosław Mikołajewski, powiedział o Eco tak: „Piekielnie inteligentny, miażdżąco złośliwy, Eco bywa znużony. Coraz bardziej cieszy się wnukiem i intymną przyjaźnią. Mam wrażenie, że nie oczekuje już niespodzianek od świata”. Eco zamyka więc już swoją drogę naukową,
a teraz chyba staje się piewcą potęgi wyobraźni.

UMBERTO ECO
Włoski filozof, mediewista, pisarz, felietonista, eseista, bibliofil. Jest profesorem na Uniwersytecie we Florencji oraz na Uniwersytecie w Bolonii. Zajmuje się semiotyką/semiologią, procesami komunikacji i estetyką. Rozsławiła go twórczość beletrystyczna. Jego wielopłaszczyznowe i kunsztownie skonstruowane powieści mają cechy dzieła otwartego, stymulują odbiorcę do własnej interpretacji. Jest także autorem felietonów, pierwotnie publikowanych w mediolańskim tygodniku "L'Espresso", a następnie wydanych w zbiorach "Zapiski na pudełku od zapałek". Eco został uhonorowany licznymi tytułami doktora honoris causa, między innymi przez Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie (1996).

Autor: Kaja Rostkowska

Like
Like Love Haha Wow Sad Angry

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close