Home / Kultura / Literatura / Pisarz z Nowej Soli Krzysztof Koziołek a sprawa Mariusza T.
Krzysztof Koziołek (fot. www.krzysztofkoziolek.pl)

Pisarz z Nowej Soli Krzysztof Koziołek a sprawa Mariusza T.

11. lutego 2014 roku w programie "Dzień dobry TVN" zaproszony do studia ekspert Dariusz Loranty, wypowiadając się w głośnej sprawie pedofila mordercy Mariusza T., stwierdził, że kilka dni wcześniej zaczął czytać książkę Krzysztofa Koziołka "Bóg tego nie wybaczy" opisującą bardzo podobną historię jak ta dotycząca Mariusza T. Stwierdził też, że nie wierzy, aby ktoś taki jak Krzysztof Koziołek istniał naprawdę, że na pewno jest to pseudonim jakiegoś urzędnika Ministerstwa Sprawiedliwości, który, tu cytat: "swoją świadomością i wiedzą prawniczą oraz tego, co się będzie działo, napisał tę książkę rok temu (…) Krzysztof Koziołek to fikcyjna postać". Jest to – jak łatwo można sprawdzić – nieprawda. Krzysztof Koziołek istnieje, w mojej skromnej osobie, zaś "Bóg nie weźmie w tym udziału" (poprawny tytuł powieści) wyszedł spod mojego pióra, a właściwie klawiatury. Jam to, nie chwaląc się, uczynił!

Jako że po emisji wtorkowego "Dzień dobry TVN" zostałem zasypany lawiną pytań, stałem się także obiektem niewybrednych żartów, postanowiłem opublikować stosowne wyjaśnienie, aby rozwiać wszelkie wątpliwości, a przy okazji sprostować ten jawny błąd. Treść oświadczenia zamieszczam poniżej.

Wtorek, krótko po 9.00, wbijam wzrok w dorodne polskie jabłko, istną bombę witaminową. Już się wgryzam, już sok ma się rozprysnąć wokół, a tu nagle telefon komórkowy zaczyna rozgrzewać się do czerwoności. Dzwonią dziennikarze, rodzina, przyjaciele, znajomi królika, ba, nawet sam królik! I każdy pyta, czy ja istnieję? Czy żyję, oddycham, piszę? Bo w "Dzień dobry TVN" dopiero co powiedzieli, że Krzysztof Koziołek nie istnieje. Że moją powieść "Bóg nie weźmie w tym udziału", tworzoną w pocie czoła przez dziewięć miesięcy, napisał jakiś bliżej niezidentyfikowany urzędnik Ministerstwa Sprawiedliwości.

W ułamku sekundy podejmuję więc decyzję i z duszą na ramieniu ruszam do lustra. Chwilę potem – dla pewności – napełniam umywalkę i przeglądam się w tafli wody. Twarz Koziołka trzyma się mocno, mogę odetchnąć z ulgą! Drążę jednak temat dalej. Sprawdzam czy dowód osobisty jest w portfelu, czy drobne trzymają się dzielnie w banku, czy auto wciąż stoi pod blokiem. Mam w końcu w pamięci "Wroga publicznego" z Willem Smithem, i za nic nie chciałbym pójść jego śladem. Jedynie konta w ZUS-ie nie sprawdzam (tego, co to je teraz reklamują w telewizji). Lepiej nie wiedzieć, jaka emeryturka mnie czeka…

Kto jest winny tego zamieszania z nieistnieniem Koziołka? Loranty, Dariusz Loranty. Ekspert, którego twarz kojarzę z niezliczonej liczby wystąpień medialnych (żeby nie było, trzeba panu Dariuszowi oddać, że najczęściej wypowiada się z sensem). Loranty, emerytowany oficer policji, najsłynniejszy polski negocjator. Pierwsza myśl: jeśli tak negocjował, jak weryfikował istnienie Koziołka, to skutecznością doścignął polską reprezentację piłkarską… Gdzie jego policyjny nos, którym tak się szczycił w swojej wspomnieniowej książce? Gdzie zdolności godne jasnowidza, którymi tyle razy publicznie się chwalił? Zresztą, w tym przypadku niepotrzebna była mozolna policyjna robota. W zupełności wystarczyła krótka wizyta w internecie! Tam jak byk stoi, że Koziołek, Krzysztof Koziołek, istnieje, tworzy, odwiedza biblioteki w całej Polsce, a w wolnych chwilach krytykuje rząd za reformę sześciolatków.
Ale nic to, wybaczam, zapominam, nie obrażam się, ja nie z takich. Nawet podziękować może by i wypadało, że Loranty Koziołka zauważył. I przez to dziennikarze zadzwonili, rodzina, przyjaciele, znajomi królika, ba, nawet sam królik!

I już na sam koniec powtarzam raz jeszcze z uporem godnym lepszej sprawy: Koziołek istnieje, tworzy, ogląda naszych na Olimpiadzie. I zapewnia, że klawiatury na kołku nie zamierza jeszcze zawieszać.

Krzysztof Koziołek, pisarz, dziennikarz, wydawca

Informacja o książce "Bóg nie weźmie w tym udziału"

Wywiad z Krzysztofem Koziołkiem o jego książce "Instrukcja 0066"

 

Autor: KR

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close