poniedziałek , 5 Grudzień 2016
Home / Kultura / Literatura / Felietony pod choinkę
fot. wizjalokalna.wordpress.com
Stefan Kisielewski (fot. wizjalokalna.wordpress.com)

Felietony pod choinkę

Pełne wigilijnej refleksji i specyficznej przekory felietony Kisiela niepozbawione są jednak też rozmyślań nad stanem ducha Polaków oraz fascynacji polską tradycją i obrzędowością: „Niech się wali, niech się pali, a w Polsce obchodzi się Wigilię Bożego Narodzenia w tradycyjnej pięknej formie, zawsze takiej samej”.

Stefan Kisielewski (1911-1991) – pisarz, kompozytor, krytyk muzyczny, publicysta, nazywany pierwszym felietonistą Rzeczpospolitej. Przez 45 lat publikował felietony w „Tygodniku Powszechnym”, podpisując się po prostu: Kisiel. W latach 1957-1965 był posłem na Sejm PRL z ramienia koła poselskiego Znak (obok Tadeusza Mazowieckiego, Jerzego Zawieyskiego oraz Stanisława Stommy). Był autorem m.in.: powieści „Sprzysiężenie", „Zbrodnia w dzielnicy północnej", „Widziane z góry"; szkiców muzycznych: „Gwiazdozbiór muzyczny"; zbiorów felietonów: „Rzeczy małe, 100 razy głową w ścianę", „Materii pomieszanie"; oraz najsłynniejszych: „Abecadła Kisiela" i „Dzienników". W 1990 roku ustanowił nagrodę swojego imienia (Nagroda Kisiela), która przyznawana jest do dziś (wśród laureatów m.in.: Władysław Bartoszewski, Jerzy Waldorff, Jerzy Giedroyc, ks. Józef Tischner, Lech Wałęsa, Stanisław Tym, Jan Nowak-Jeziorański).

Fragment książki:

Wigilia Polski
czyli wśród serdecznych przyjaciół…

…psy zająca zjadły – dopowie sobie każdy, przeczytawszy powyższy tytuł. Tymczasem nieprawda: wcale jeszcze nie zjadły, na razie tylko owego symbolicznego zająca tu i ówdzie jedzą, ale się po trochu dławią, jest więc nadzieja, iż aktu tego (jedzenia) w ogóle nie dokończą, czego nam wszystkim życzę. A tymczasem zasiadamy do wigilijnego stołu, choinkowe światła mrugają do nas szelmowsko, za oknem mruga złocistym oczkiem pierwsza gwiazdka, słowem, wszystko odbywa się w atmosferze porozumiewawczej, boć to przecież właśnie Wigilia polska, to znaczy taka, gdzie wszelkie animozje zawiesza się na kołku (czy raczej na choince) i wszyscy pospołu, jakobini, żyrondyści czy nawet zgoła rojaliści (myślę rzecz prosta o Cacie-Mackiewiczu), zabierają się do łamania opłatkiem, a potem do postnego barszczu z grzybowymi uszami, kapusty z grzybami tudzież ryby, obowiązkowo słodkowodnej. Tak więc nocy tej następuje prawdziwe zawieszenie broni, czyli zjednoczenie przy rybie – symboliczne, bo ryba, jak wiadomo, stworzenie pokojowe i mało namiętne. Powszechne zatem rozbrojenie duchowe nawiedza w tę Cudowną Noc wszelkie polskie domostwa, bez względu na to, kto je zamieszkuje: wierzący czy niewierzący, pokojowcy czy bellicyści, ufni czy podejrzliwi, uspokojeni czy rozwścieczeni. Mamy, słowem, w tę Noc ogólnonarodowe rozbrojenie. Czy to dobrze, czy źle?

Autor: Kaja Rostkowska

Like
Like Love Haha Wow Sad Angry

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close