niedziela , 4 Grudzień 2016
Home / Kultura / Film / Wielka miłość – Mała Moskwa
fot.
(fot. )

Wielka miłość – Mała Moskwa

Ta produkcja to dawno nie widziany w polskim kinie melodramat. Wielu krytyków uznało obraz nieco przedwcześnie za kiepski. Tymczasem jury gdyńskiego festiwalu zaskoczyło wszystkich, stawiając na „Małą Moskwę”. Okazało się, że widownia może cieszyć się i wzruszać także na melodramatach. Warunek taki sam jak dla wszystkich filmów – muszą być dobre.

Film Krzystka to wzruszająca opowieść pełna namiętności i zakazanej miłości. Akcja rozgrywa się równolegle w 1967 roku i w latach 90. w Legnicy. W czasach PRL-u miasto służyło Rosjanom za największy garnizon wojsk w Polsce. A połowę liczby mieszkańców stanowili Rosjanie, stąd używana powszechnie nazwa – mała Moskwa.

Jest rok 1967. Pilot i niedoszły kosmonauta Jura, wraz z żoną Wierą zostaje przeniesiony do Legnicy. Podczas uroczystości 50. rocznicy zwycięstwa rewolucji październikowej Wiera poznaje polskiego oficera Michała Janickiego. Jak się później okazuje, młoda kobieta ma brać lekcje śpiewu u wojskowego, który ma też zdolności muzyczne. Między dwojgiem wybucha spontaniczna i niechciana namiętność. Ukrywana w tajemnicy miłość w końcu wychodzi na jaw i zmienia ich dotychczasowe życie, prowadząc do tragedii. Wydarzenia te widzimy oczyma Rosjan – Wiery i jej męża Jury, który w raz z córką wspomina wydarzenia lat 60.

Twórcy filmu udowadniają, że melodramat nie musi nudzić i spodoba się nie tylko wielbicielom harlequinów. Pomysłowy scenariusz i ciekawa fabuła to elementy, które pozwalają nam na ciepły odbiór obrazu. Nawet tak „uczulony” na tego typu obrazy miłośnik filmów jak ja w kinie czuł się wyśmienicie – zafascynowany i wzruszony.

Pod adresem twórców powinny powędrować też słowa uznania za dobrze, szczegółowo dobraną scenografię. Wszystkie wojskowe pojazdy, mundury czy wyposażenie wnętrz rodem z PRL świetnie oddają klimat tamtych lat. Niejednemu bardziej zaawansowanemu wiekowo(niż ja) widzowi zakręci się łezka w oku, może nie z tęsknoty, ale pod wpływem wspomnień na pewno.

Zachwycają także sami aktorzy. Oczywiście duet Swietłany Hodczenkowej i Lesława Żurka wypada rewelacyjnie. Ona piękna anielską urodą i z anielskim głosem, on przystojny, uwodzicielski i bardzo męski – idealne melodramatyczne połączenie.

Klimat lat 60. potęgują miłe dla ucha utwory muzyczne. Usłyszymy wiele świetnych piosenek sprzed kilku dekad, których teksty oczarują, a niecodzienne wykonanie Hodczenkowej zachwyci.

„Mała Moskwa” to film, który koniecznie trzeba zobaczyć, bo nie jest to zwykłe „love story” jakich w kinach pełno. Mając więc do wyboru amerykańską komedię romantyczną lub polską produkcję bez wątpienia wybrałbym tę drugą. Zbyt długo czekaliśmy na taki film, by teraz go przegapić.

Film do obejrzenia w kinie Cinema City  –

Autor: wiadomosci24.pl / Marek Szymaniak

Like
Like Love Haha Wow Sad Angry

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close