FILM:

Stary człowiek a może

Na fali powrotów bohaterów sprzed lat Indiana Jones miał chyba najciężej. Nie jakiś Rocky czy inny Rambo, nie kolejne wcielenie Batmana, ale właśnie on. Internet stał się ostatnio monotematyczny: „Czekaliśmy na ten film 19 lat”. Zabawne, że najczęściej piszą to ludzie, którzy w 1989 żywili się głównie mlekiem matki, co bardziej dojrzali umieli już utrzymać w dłoniach butelkę z kaszką. Ale ok., jak chcą, niech piszą, że czekali tyle lat. Nie to jest najważniejsze. Jones postarzał się dość mocno. Trudno się dziwić, bowiem akcja „Ostatniej krucjaty” przypada na 1938 rok. Najnowsza część rozgrywa się w 1957, czyli… tak jest, minęło 19 lat. Idealna zbieżność, prawda?

Naczelny archeolog Ameryki nie próżnował przez ten czas. Uczył się i wciąż doskonalił. Doświadczenie życiowe nauczyło go, jak przeżyć wybuch nuklearny. Naprawdę warto to zobaczyć, nawet w kreskówkach nie ma tak naciąganych scen. Każdy film o Jonesie był mocno przegięty, ale w najnowszej odsłonie twórcy poszli po całości.

Wrogami Indiany są tym razem Rosjanie. Bezwzględni, ale średnio rozgarnięci. Nie do wiary, jak mając takich żołnierzy, można zwyciężać w wojnach. Depczą biednemu Jonesowi po piętach, zawsze pojawiają się w najmniej odpowiednich momentach. Ciekawostką jest, że Rosjan grają… Rosja. Wyjątkiem jest oczywiście szefowa złych Irina Spałko. W tej roli zobaczyliśmy Cate Blanchett. Janusz Kamiński fantastycznie sfilmował pojedynki i pościgi. Wyścig amfibii, czy spływ wodospadem zapierają dech w piersiach. Akcja filmu rozgrywa się w Ameryce Południowej, gdzie Indiana w towarzystwie młodego Mutta Williamsa penetruje zabytki Majów.  Fabuła tradycyjnie jest trochę bajkowa i pełna nieścisłości historycznych, ale od filmu o Indianie Jonesie nikt nie wymagał nigdy perfekcji. Harrison Ford mimo swojego wieku nie odpuszcza nawet na moment.

A Cate Blanchett pięknie wygląda, kiedy się denerwuje. Klasa!

Autor: Maciek Kancerek

Zobacz więcej
Back to top button
0:00
0:00