czwartek , 8 Grudzień 2016
Home / Kultura / Film / Afryka dzika dawno odkryta
fot.
(fot. )

Afryka dzika dawno odkryta

Film wita usadowionych w wygodnych fotelach odbiorców w miejscu, w którym zostawił ich ponad trzy lata temu. Lew Alex, zebra Marty, żyrafa Melman oraz hipopotam(ica) Gloria przy pomocy pingwinów – komandosów, próbują wydostać się z wyspy, na którą trafili mimowolnie w części pierwszej. Wcześniej dowiadujemy się, w jaki sposób Alex znalazł się w zoo i dlaczego zalazł za skórę pewnej nowojorskiej staruszce.

Po uruchomieniu samolotu zwierzęta w miarę spokojnym lotem zmierzają w stronę domu. Wskutek uszkodzenia środka transportu będą musieli wylądować wcześniej niż zakładali („Mam dwie wiadomości, dobrą i złą. Dobra jest taka, że lądujemy, zła – że awaryjnie). Rodzimi tłumacze nie przejęli się specjalnie oryginalnym podtytułem „Escape from Africa”, dlatego na wszelki wypadek wyjaśnię, że akcja animacji rozgrywa się właśnie na czarnym lądzie. W sercu afrykańskiej sawanny Alex spotka… rodziców, Marty stado identycznych zebr, Melman zostanie naczelnym lekarzem stada, a „najhojniej otłuszczona samica na świecie” Gloria gwałtownie zakocha się w ledwo mieszczącym się kadrze, gburowatym Motomoto. Naczelne dowództwo nad afrykańską misją sprawuje oczywiście szef pingwiniej załogi Skipper, a honorowym królem znów jest lemur Julian (świetnie dubbingowany przez Jarosława Boberka).  

Podobnie, jak w poprzedniej części, „Madagaskar 2” kładzie mocny nacisk na wątek przyjaźni Alexa i Marty’ego. Pierwszy przechodzi ogromne rozterki, rozczarował ojca i został wykluczony ze stada. Melman przez cały film zbiera się, żeby wyznać Glorii swoje uczucia. Sytuację komplikuje Motomoto, który nie próbuje nawet ukrywać, że uroda Glorii idealnie wpasowuje się w jego gust.

Nagromadzenie postaci i żartów sprawia, że napięcie nie siada nawet na moment. „Madagascar 2” to przede wszystkim komedia, więc wątek miłosny i problemy rodzinne schodzą na dalszy plan. Całe szczęście, bo próbujący edukować widzów twórcy mają skłonność do tworzenia flaków z olejem, do których wciskają na siłę kilka gagów. Wytwórnia Dreamworks pokazała, że nie zwalnia tępa, ich najnowszy film dzielnie dotrzymuje kroku ostatniej produkcji Disneya – „Piorunowi”.

 

Autor: Maciek Kancerek

Like
Like Love Haha Wow Sad Angry

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close