Home / Informacje / Region / [Woodstock 2014] Kolejna gwiazda – Skid Row na Woodstocku!
Skid Row (fot. mat. prasowe)

[Woodstock 2014] Kolejna gwiazda – Skid Row na Woodstocku!

Metalowo-punkowe dzieciaki z New Jersey zdeterminowane, by zawojować świat. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego – młodzi ludzie skupieni wokół tej jednej idei. Ich polem bitewnym była scena, ich arsenałem piosenki, a celem – muzyczny zamach stanu.

Single na listach przebojów. Złote i platynowe płyty. Numer jeden na albumowej liście Billboardu. Świat należał do nich, rebelianci zwyciężyli i nie było już o co walczyć – więc zaczęli walczyć między sobą. Gdy dobiegła końca nierozważna trasa koncertowa po Ameryce Południowej w 1996 roku, zespół faktycznie przestał istnieć. Nigdy nie umarło jednak poczucie koleżeństwa.

Powrót na scenę – dosłownie i w przenośni – nastąpił w roku 2000, gdy Skid Row supportował Kiss. Zachwyceni perspektywą trasy koncertowej z bohaterami, za sprawą których kiedyś połączyły się ich ścieżki, członkowie Skid Row poczuli ożywienie, poczuli, że powinni walczyć, żeby się sprawdzić. Jak wyjaśnia basista Rachel Bolan – „Gdy zespół się odrodził, musieliśmy na nowo przedstawić się światu muzycznemu, nie odnosząc się przy tym zbytnio do sukcesów sprzed lat. Napisaliśmy muzykę i uderzyliśmy w trasę. Zaangażowaliśmy w to serca i dusze, a ludzie zauważyli, że naprawdę nam zależy, że nie robimy tego z braku lepszego zajęcia.”

Albumy „Thick Skin” i „Revolutions Per Minute” były planami militarnymi na setki koncertów, na których, w cowieczornych zmaganiach wokalista Johny Solinger zaciekle walczył, by zyskać dla zespołu nowych fanów i by przekonać starych do powrotu.

Album „United World Rebellion – Part 1” to nowa, swingująca odsłona zespołu. Rachel oraz gitarzysta Snake Sabo powrócili do współpracy nad sugestywnymi melodiami, które kiedyś były fundamentem dla powstania grupy. Jak twierdzi Sabo, było dużo motywacji, by podjąć to nowe wyzwanie – „Zdaje się, że w najlepszej formie jesteśmy wtedy, gdy musimy stawić czoła przeciwnościom losu. Znów mamy sytuację typu ‘my kontra świat’ – a mówiąc ‘my’, mam na myśli zarówno zespół, jak i fanów, którzy pozostali nam wierni, nieprzerwanie niosąc pochodnię "Skid Row".

Nowe plany podbicia świata nareślili w studio nagraniowym w Atlancie. Czasy się jednak zmieniły i zmienił się biznes muzyczny, więc tym razem zespół postanowił nagrać serię minialbumów. „Ten pomysł bardzo do mnie przemówił” – opowiada Bolan – „Zwłaszcza, że klimat muzyczny wciąż się zmienia. Podoba mi się idea ciągłego napływu nowej muzyki w miejsce wydawania pełnych albumów i płynięcia na nich przez określony czas”. Jak twierdzi Snake, ten partyzancki system nagrywania zwięzłych minialbumów pozwolił na skupienie uwagi, a to było wyzwalające doświadczenie. „Czuliśmy, że presja zniknęła. Natychmiast poczułem się spokojny, a praca stała się naprawdę ekscytująca”.

Było ekscytująco i sugestywnie, a to pomogło Solingerowi osiągnąć apogeum umiejętności. Jak stwierdził – „Trzecie zetknięcie Skid Row ze studiem nagraniowym potwierdziło regułę ‘do trzech razy sztuka’ – dowodem są świetne piosenki. Album ‘United World Rebellion – Part 1’ to najbardziej znaczący krążek w historii mojej współpracy z zespołem. Jednocześnie był on największym dotychczasowym wyzwaniem wokalnym”.

Wokalista dodaje – „Przesłanie tych piosenek wyrażaliśmy wszyscy. Podszedłem do nich z maksimum emocji, jakie miałem w sobie i nie mogę się doczekać, gdy dam tym emocjom upust na scenie”.

Nagranie nowych piosenek nie byłoby możliwe bez charakterystycznej energii perkusisty zespołu Roba Hammersmitha – „Ten dźwięk i tak energia wypełniają ludzi, zrzucają ich z nóg na tyłek! Tworząc, mieliśmy wiele świetnych pomysłów, więc jesteśmy teraz bardzo podekscytowani”.

To brzmienie to hałaśliwa żywiołowość. Członkowie Skid Row są dziś starsi, ale nigdy nie dorośli do końca. „United World Rebellion” to wciąż szaleństwo młodości, ich muzyka wciąż rozpala. Snake przyznaje – „Zawsze będę szesnastolatkiem, który stoi przed lustrem i udaje, że jest Acem Frehleyem lub Michealem Schenkerem. Wciąż chodzi o pisanie świetnych piosenek z przyjacielem i wielką nadzieję, że te piosenki do kogoś przemówią. Ten sposób myślenia nigdy nie zniknął. Ta upartość pozostanie we mnie na zawsze. I jeszcze tyle jest do opowiedzenia!"

Autor: Paweł Hekman

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close