Home / Informacje / Polska i Świat / Stop siecioholizmowi, czyli Światowy Dzień bez Komputera
Zestaw komputerowy (fot. Zoltan Sasvari / www.sxc.hu)

Stop siecioholizmowi, czyli Światowy Dzień bez Komputera

Wszędzie dobrze, ale w sieci najlepiej

Skąd u ludzi taka więź z komputerem? Najczęstsza przyczyna jest dość oczywista – samotność.  Komputer przestał być narzędziem ułatwiającym funkcjonowanie, stał się substytutem życia.  Zwłaszcza młodzi ludzie, poprzez rozmaite gry, chaty, hobbystyczne strony, szukają kontaktu z innymi osobami, chcąc zapełnić pustkę życia „w realu”.

O współczesnych tendencjach opowiada socjolog dr Artur Kinal.

Dr Artur Kinal

Paradoksalnie, rozwijając cyber życie, zamykają się na to realne. Zbyt częste korzystanie z przywilejów internetu prowadzi do pogorszenia społecznych relacji, do wzrostu agresji i poczucia wyobcowania, a nawet depresji. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja, jeżeli chodzi o dzieci. Zabawy na podwórku, gry w klasy, w gumę, domki na drzewie i bazy w krzakach, czyli wszystko to, co kiedyś sprawiało tyle radości, teraz zastąpiono Facebookiem i League of Legends.

O grach opowiada Nadia, uczennica Gimnazjum nr 1 w Nowej Soli.

Nadia

Uzależnienie od komputera to jednak nie tylko szkody psychiczne. Zbyt długie przesiadywanie przed ekranem prowadzi również do uszczerbków na zdrowiu fizycznym.  Skrzywienie kręgosłupa, bóle kręgosłupa, nadwyrężanie mięśni karku, zaburzenie widzenia, zaczerwienienie spojówek, syndrom Sicca, czy jaskra, to tylko niektóre z konsekwencji jakie mogą czekać na siecioholików.

Szczegóły potencjalnych konsekwencji zdrowotnych przybliża Krzysztof Klimowski z Zakładu Optycznego w Zielonej Górze.

Krzysztof Klimowski

Frisbee i snowboard, czyli alternatywy prosto z realu

Życie bez komputera nie dla wszystkich wydaje się jednak tragedią. Są osoby, które świetnie organizują sobie czas. Jogging, deskorolka,  snowboard, rolki, paintball, dla pragnących aktywnie spędzić kilka godzin zawsze znajdzie się jakaś alternatywa.

Kilku podpowiedzi udziela Ryszard Prędkiewicz ze sklepu s.c. „FAJER”:

Ryszard Prędkiewicz, s.c. „FAJER”

Zielonogórzanie, którzy chcą czegoś bardziej oryginalnego niż spacer, powinni skusić się np. na Ultimate Frisbee (sport drużynowy, w który gra się za pomocą latającego dysku frisbee).

– Początki ultimate w Zielonej sięgają 2011 roku. Wtedy to obejrzałem filmik na YT o Warszawskiej Lidze Ultimate. Wtedy pierwszy raz dowiedziałem się o tym sporcie i zorganizowałem spotkanie w Zielonej Górze. Zaczynaliśmy totalnie od zera, czytając powoli zasady gry z kartki i wdrażając je w życie. Uczyliśmy się sami podstawowych rzutów itd. Przez bardzo długi okres typowo dla dobrej zabawy. Nikt chyba serio nie wierzył w to, że uda się założyć drużynę ultimate w Zielonej Górze, a jednak w 2013 się udało. Nazywamy się Wild Grapes, mamy już swoje logo, koszulki itd. Braliśmy udział dwukrotnie udział w turnieju we Wrocławiu „Otwarte Mistrzostwa Wrocławia w Ultimate. Na wakacyjnych treningach pojawiało się u nas nawet pod 30 osób. W wieku od 11 do 52 lat, dlatego mogę śmiało stwierdzić, że ultimate to sport dla wszystkich” –  zachęca Mateusz Kieryło, jeden z graczy. Zainteresowani powinni zjawić się w czwartek o 17:00 lub w niedzielę o 15:00 na trawiastym boisku obok Bursy na ulicy Botanicznej.

Podsumowując, grunt, żeby nie pomylić internetu z życiem. Podobno świat stoi dla nas otworem, więc nie przesłaniajmy go żadnym ekranem.

A co robią osoby wyplątane z sieci?

Sonda

Autor: Anna Karmowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close