Home / Informacje / Polska i Świat / “Demograficzne tsunami” na uczelniach
fot. Gregor
(fot. Gregor)

“Demograficzne tsunami” na uczelniach

– Uczelnie coraz częściej decydują się na fuzje i przejęcia, co wynika ze spadającej liczby studentów. Niektórzy to zjawisko nazywają „demograficznym tsunami”. Innym bardzo ważnym powodem jest chęć poprawy swojej pozycji konkurencyjnej poprzez połączenie potencjału dwóch lub więcej uczelni – wyjaśnia Paweł Zygarłowski, prezes Centrum Rozwoju Szkół Wyższych TEB Akademia w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria.

Jego zdaniem na łączeniu szkół zyskują wszyscy, zarówno same uczelnie, jak i studenci. Przede wszystkim korzyścią dla obu stron jest większy potencjał dydaktyczny szkół.

 – Mogą lepiej przygotowywać programy, co jest szczególnie istotne z perspektywy rynku pracy, mają szansę lepiej skonsultować je z pracodawcami. Korzyścią dla studentów jest to, że funkcjonują w bezpieczniejszych uczelniach, lepiej przygotowanych do ich obsługi, zapewniający szerszy wachlarz usług, w uczelniach dużych, które mają wystarczającą skalę, by rozwijać swoją infrastrukturę dla studentów – wymienia ekspert.

W jego ocenie, dzięki fuzjom i połączeniom spadnie ryzyko, że studenci będą mieli dyplomy uczelni, które już zniknęły z rynku. A takie sytuacje w najbliższym czasie mogą mieć coraz częściej miejsce.

W ostatnich trzech latach już około 20 polskich uczelni prywatnych zmieniło założyciela  (to sytuacja, w której nabywane są akcje lub udziały spółki kapitałowej będącej założycielem uczelni przejmowanej). Procesy te dotyczą teraz ok. 7 proc. wszystkich istniejących niepaństwowych szkół wyższych. 

 – Same fuzje, czyli proces, kiedy dwie lub więcej uczelni łączą się w jedną, jest jeszcze stosunkowo rzadko spotykany. Dopiero 1 października w sektorze szkół niepublicznych nastąpi pierwszy tego typu proces. Wyższa Szkoła Bankowa we Wrocławiu połączy się z Wyższą Szkołą Zarządzania i Finansów we Wrocławiu, a do Wyższej Szkoły Bankowej w Poznaniu zostanie włączona Wyższa Szkoła Ekonomiczno-Turystyczna w Szczecinie – informuje prezes Centrum Rozwoju Szkół Wyższych TEB Akademia.

W wyniku fuzji szkół na Dolnym Śląsku powstanie największa uczelnia niepubliczna na tym terenie. Pod względem wielkości i liczby studentów (13 tysięcy) może konkurować z państwowymi szkołami – Politechniką Wrocławską i Uniwersytetem Wrocławskim.

Jednak zjawisko to w Polsce nabiera przyspieszenia.

 – Należy się spodziewać, że w najbliższych latach liczba fuzji i przejęć, szczególnie w sektorze niepublicznym, będzie wzrastała. Będzie to ok. 10 takich procesów rocznie w całym sektorze – ocenia Paweł Zygarłowski.

Jego zdaniem, już wkrótce zjawisko to zacznie dotyczyć również sektora państwowego.

 – Uczelnie państwowe będą o tym dyskutować. To się w kilku ośrodkach akademickich dzieje. Sądzę, że presja wynikająca z tego, że coraz więcej uczelni publicznych ma problemy finansowe, wprowadza się plany naprawcze, ministerstwo grozi wprowadzeniem zarządu komisarycznego, będzie powodować, że takie tematy będą występować również w sektorze publicznym. Jednak nie spodziewam się, by dochodziło do procesów połączeń w najbliższych 2-3 latach – mówi Paweł Zygarłowski.

Jak dodaje, w tym przypadku procesy te będą znacznie trudniejsze. Wiążą się np. z długimi dyskusjami, z koniecznością uzyskiwania zgody organów kolegialnych poszczególnych uczelni oraz z utratą pewnego prestiżu. Dodatkowo, jeśli w procesie przejęcia czy fuzji bierze udział szkoła publiczna, wymagana jest ustawa, natomiast w przypadku uczelni zawodowych – rozporządzenie Rady Ministrów.

Zdaniem eksperta, nawet w przypadku uczelni prywatnych są to trudne procesy.

 – Szacuje się, że w biznesie 25 proc. tego typu procesów kończy się sukcesem, w przypadku uczelni ten odsetek pewnie jest większy. Ale zawsze to proces trudny z powodów formalnych, z powodu łączenia różnych kultur organizacyjnych poszczególnych uczelni – wyjaśnia Paweł Zygarłowski.

Proces ten od pewnego czasu sprawdza się zagranicą. Co więcej, często do połączenia uczelni dochodzi z inicjatywy władz danego państwa, które chce mieć tzw. okręty flagowe, czyli uznane ośrodki edukacyjne, które mogą konkurować z uczelniami w innych krajach, są zdecydowanie bardziej efektywne ekonomicznie i mają większy dostęp do grantów badawczych

 – Taki proces stymulowany przez państwo miał miejsce w Norwegii, gdzie odpowiedniki naszych wyższych szkół zawodowych były łączone w większe uczelnie, żeby powiększyć ich potencjał. Motyw związany z tym, że uczelnie starają się nie zbankrutować, bardzo często występuje na rynku amerykańskim. Tam wiele uczelni małych, w szczególności wyznaniowych, zostało wchłoniętych przez większe szkoły – mówi prezes Centrum Rozwoju Szkół Wyższych TEB Akademia.

 

Autor: Źródło: Newseria

Like
Like Love Haha Wow Sad Angry

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close